Jakiś rok temu kiedy uczyłem się podstaw działania gita, przeczytałem że do jego obsługi w zupełności wystarczy GUI. Polecano mi SourceTree, ale to że nie ma wersji na Linuxa wykluczyło go od razu. Poszukałem więc trochę i znalazłem – GitKraken. I od razu się zakochałem.

Dlaczego się zakochałem?

Głównie przez interfejs. Prosty. Przejrzysty. Intuicyjny.

Bardzo podoba mi się upchnięcie częstych opcji w panelu górnym.

Jak również przejrzysty panel do commitowania po prawej stronie.

Po lewej stronie mamy natomiast lokalne i zdalne gałęzie, pull requesty i tagi.

Checkout? Nie ma problemu! Po prostu kliknij dwukrotnie na brancha. Merge? Jeszcze prostsze! Przeciągnij jednego brancha nad drugiego. Jeżeli jesteśmy połączeni z GitHub lub BitBucket można tak również tworzyć pull requesty.

Gdy już sklonujemy repo, przełączenie się na inne to bułka z masłem. Wszystkie aktywne repozytoria wraz z lokalnymi branchami dostępne są w lewym-górnym rogu.

Skoro już przy klonowaniu jesteśmy czas na…

Nowe funkcje

  • do istniejących już integracji z GitHub i BitBucket dodano synchronizację z GitLab czyli między innymi inicjalizację repo z poziomu programu i klonowanie prosto z konta GitLab
  • można teraz używać GitKrakena na komputerach znajdujących się za proxy
  • okienko menedżera repozytoriów zostało zaprojektowane na nowo
  • na poszczególnych zdalnych branchach widać teraz awatary użytkowników
Podziel się z innymi!Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter