Siadajcie przy kominku, bo dzisiaj opowiem wam historię. Historię o tym jak nauczyłem się używać GITa tą bolesną metodą.

Uczestników Daj Się Poznać do gita raczej przekonywać nie trzeba, ale mam nadzieję że przekonam chociaż tych którzy uważają że system kontroli wersji za coś niepotrzebnego.

Pendrive

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o gicie to uznałem że jest to coś dobrego dla zespołów, a nie dla kogoś kto programuje solo. Zignorowałem więc go i przechowywałem projekty na dysku. Po jakimś czasie potrzebowałem jakiegoś sposobu na pracowanie na jednym projektem na kilku komputerach. Padło na pendriva, który wydawał się dobrą opcją. Dopóki…

dopóki go nie zgubiłem.

Dropbox

Po zgubieniu pendrive’a przerzuciłem się na coś co będzie łatwo dostępne a jednocześnie nie będzie się dało tego zgubić. Wszystko było w najlepszym porządku dopóki nie skopałem czegoś w projekcie. Zmiany były na tyle duże że ciężko było je wycofać nie kasując jednocześnie połowy projektu. A wystarczyłby osobny branch.

Podsumowanie

Jak widzicie nie używanie GITa może być bardzo uciążliwe nawet w projektach wykonywanych solo. Sama nauka gita nie jest trudna, a nauka komend nie jest wymagana. Mi osobiście wystarcza GitKraken, a jeżeli ktoś bardzo chce używać komend bardzo dobry poradnik jest dostępny tutaj.

Podziel się z innymi!Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter